Sztuka wideo Alicji Żebrowskiej.

Jest Pani uznawana za jedną z bardziej ekscentrycznych artystek polskich, która szokuje i oburza odbiorcę swoimi pracami. Dlaczego stosuje Pani w swoich pracach tak odważne sposoby obrazowania ?

Uważam, znając dokonania innych artystów na świecie, że wpisuję się w średnio odważną formę ekspresji artystycznej. Być może dla przeciętnego odbiorcy, niewdrożonego w dokonania sztuki nowoczesnej, moje niektóre prace mogą wydawać się szokujące. Sięgam intuicyjnie po środki wyrazu, które czuję, że będą najlepsze dla konkretnego dzieła i jego przekazu. Nie rozumiem obsesji niektórych krytyków, na punkcie ekspresji płciowej. Artysta Bereś używał swojej nagości do wypowiedzi artystycznej i pisze się o nim Nagość artysty jest tu czymś tak naturalnym i pierwotnym, jak drzewo czy ogień, których Bereś używa w swojej sztuce… – Ewa Gorządek. Nie spotkałam się z podkreślaniem, iż głównym przekazem eksponowania swoich genitalii jest dla Beresia tożsamość płciowa. Więc dlaczego na siłę interpretuje się pokazywanie kobiecych genitalii jako manifestację jedynie swojej płciowości czy tożsamości. Zawsze traktowałam użycie w sztuce ciała ludzkiego, jako alternatywnej materii twórczej,  a więc wpisywałam się zwyczajnie w dawno zidentyfikowany model ekspresji twórczej. W jednym przypadku, moim celem była tożsamość – Kiedy Inny Staje Się Swoim– w drugim prowokacja – Czy możesz to wziąć do ręki – trzecim forma estetyczna – Tajemnica Patrzy – czwartym naturalna, pierwotna autentyczność środka wyrazu – Kamienienie – piątym ekspresja artystyczna – Grzech Pierworodny – Domniemany Projekt Rzeczywistości Wirtualnej.

Jak rozpoczęła się Pani przygoda z kamerą? Co spowodowało, że kamera stała się dla Pani głównym narzędziem wyrazu artystycznego?

Użycie kamery wymusiła obiektywna sytuacja cywilizacyjna. Aparat fotograficzny, kamera, komputer to współczesne środki wyrazu, które najwierniej są w stanie odzwierciedlić nasze czasy, współczesną rzeczywistość.

Kiedy i w jakich okolicznościach zetknęła się Pani z wideo po raz pierwszy?

Z pierwszymi kamerami amatorskimi miałam do czynienia pod koniec lat osiemdziesiątych, ale dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych zaczęłam wykorzystywać je do swojej twórczości. Na studiach w Wiedniu w 1989 roku zapoznałam się z pierwszymi filmami wideo-art’u.

Jaki ma Pani stosunek do mitu i symbolu w kontekście  podejmowanych przez Panią problemów?

Traktuję pojęcie mitu i symbolu jako podstawowe formy eksplikacji zachowań społecznych. Jako takie, są one klasycznymi środkami wyrazu artystycznego. W swojej twórczości sięgam po ich klasyczne modele, jak również poszukuję własnych obrazowań, które mogłyby pretendować do form mitotwórczych. Niektóre moje prace miały również charakter prześmiewczy w stosunku do pewnych symboli – Tajemnica Patrzy – lub kontestujący – Grzech Pierworodny.

W jaki sposób może wytłumaczyć Pani zagadnienie rekonstrukcji określonego stanu psychicznego, którym zajmowała się Pani w okresie tworzenia wideoinstalacji?  Dlaczego ten aspekt był dla Pani interesujący?

Po prostu uznałam za ciekawe zbudowanie dzieła sztuki w oparciu o silne doznanie psychiczne, które jest trudne do zobrazowania i zazwyczaj reprezentowane było poprzez wyraz twarzy portretowanego. W instalacji LOLA- utwór wzrokowo-słuchowo-zapachowy, wszystkie użyte środki służyły do zbudowania atmosfery oraz wydobycia takiej ekspresji, która może nasunąć dodatkowe znaczenia z pozornie banalnego i niewinnego zdarzenia, jakim jest kąpiel. Chodziło mi o przekazanie ambiwalentnych stanów emocjonalnych i psychicznych, które rozładowują się w sytuacji relaksu, albo na odwrót sytuacja relaksująca pozornie skrywa niepokoje i grozę wewnętrznych projekcji umysłu.

W 1993 wykonała Pani pracę wideo o tytule Odkażanie uczuć/ Disinfection of feelings . Jakie problemy porusza Pani w tej pracy?

Jednym z problemów jakie próbuję od początku swojej działalności twórczej podejmować, jest kondycja psychiczna człowieka, a także związana z nią granica wytrzymałości i możliwości ludzkich. Odkażanie Uczuć było zaplanowane jako długoterminowa akcja artystyczna, ale niestety z powodu moich kłopotów rodzinnych, nie mogła być kontynuowana.  Założeniem akcji było badanie granic odporności psychicznej – chciałam penetrować tę czułą i skrywaną sferę człowieka – intuicyjnie i dowolnie wybranej obcej osobie zaproponowałam przyjaźń, odkrycie się i zaufanie bez granic. Tę idee udało mi się ponownie zrealizować, ale już  w bardziej dojrzałej formie i wielowymiarowym aspekcie – w projekcie Infiltron z Jackiem Lichoniem. Fakt, że oba eksperymenty przeprowadzane są na dwu płciach może nasuwać skojarzenia z problematyką feministyczną, ale nigdy nie miałam takich założeń. Co nie przeszkadza oczywiście dokonywać interpretacji w tym duchu.

Potem tworzy Pani prace wizualnie odważne. Dlaczego? Jaki impuls zainspirował Panią do działań, które krytycy niezwykle często określają jako stylistycznie zbliżone do hard-porn?

Moim zdaniem prace, które pewnie masz na myśli, nie są stylistycznie właśnie podobne do porno, a zwłaszcza hard-porn. To, że pokazują pochwę lub nawet zaspokajanie się sztucznym członkiem, nie jest od razu podstawą do takiej kwalifikacji. Tak, jak naga pierś w jednej sytuacji może być erotyczna w innej estetyczna, a w jeszcze innej po prostu częścią martwego ciała ludzkiego, wywołując z goła odwrotne odczucia – tak użycie przeze mnie pochwy, staje się w obróbce twórczej narzędziem do zbudowania dużo bardziej złożonego komunikatu, niż tylko danie upustu seksualnym lub erotycznym pragnieniom.

W 1993 stworzyła Pani bardzo głośną wideoinstalację Grzech pierworodny – domniemany projekt rzeczywistości wirtualnej, która składała się z zaaranżowanej przestrzeni nasuwającej na myśl biblijną scenę grzechu. Proszę opowiedzieć o założeniach i idei jej powstania.

Nie ma jednoznacznego wyobrażenia czym był grzech pierworodny i jak wyglądała ta scena. Przypowieść ta jest opisana symbolicznie i daje możliwość złożonej interpretacji, czego dowodem są całe tomy teologicznych i filozoficznych rozpraw na ten temat. Moja praca jest próbą artystycznej interpretacji tego mitu w kontekście współczesnej kondycji człowieka  w świecie skrajnie odbiegającym od realiów, w których powstawała Biblia. W kulturze nowożytnej przyjął się wizerunek jabłka jako symbolu owocu zakazanego. Użyłam również jabłek, ale gatunku, który jest kwintesencją naszych czasów – modelowej formy genetycznej modyfikacji, tzw. zielonego jabłuszka. Na pomysł zrobienia tej pracy wpadłam uświadomiwszy sobie, że wszelkie ideologie, polityczne, społeczne, czy religijne – również artystyczne – są rzeczywistościami wirtualnymi, w których ludzie budują swoje życie, utożsamiają się z nimi  i żyją według praw zbudowanych w oparciu o nie. Zastanawiałam się, jakiego motywu użyć, żeby wyraziście zobrazować to uczucie, to widzenie świata. Użyłam mitu grzechu pierworodnego, bo sama jestem jego produktem, ale tworząc tę pracę jestem już poza jego zasięgiem i ten właśnie dystans jest w tej pracy. Gdy decydowałam się, jaką laleczkę wybrać nie myślałam o Barbie jako o symbolu, lecz o zabawce, która jest najpopularniejsza wśród współczesnych dziewczynek. Kupiłam jeszcze miniaturkę noworodka, który lepiej obrazowałby poród, ale mi nie pasował. Tę prace wykonałam bardzo intuicyjnie. Mogłam użyć innego fundamentalnego mitu chrześcijańskiego – martyrologii i odkupienia, ale ten akurat został już bardzo wyeksploatowany. Wystarczy uważnie przeczytać Motto oraz Aneks, które to teksty objaśniają intencje i kierunek interpretacyjny całej pracy. Motto jest streszczeniem książki Flatland angielskiego matematyka Abbotta , który napisał ją, aby przeciętny człowiek mógł uzmysłowić sobie istotę wielowymiarowości. Odwołałam się do niej gdyż może ona również w prosty sposób pokazać nasze uwikłanie i niemożność przekroczenia rozumienia nie tylko nowych pojęć matematycznych, ale także relacji międzyludzkich w świecie definiowanym nowymi osiągnięciami nauki. Jest adekwatną metaforą, na to, że przekraczanie granic i barier rozumowych pozwala zbliżyć się do zrozumienia otaczającego świata i naszej w nim egzystencji. W Aneksie konstruuję wizję interpretacyjną konsekwencji grzechu pierworodnego, która jednak jest tylko jednym z kolejnych wyobrażeń na ten temat. Posługując się metaforą  z Flatlandu, moja wizja jest rodzajem przekroju kuli – kuli, która poprzez swoją formę, symbolicznie zawiera całą prawdę o sensie naszego istnienia, którego być może człowiek nigdy nie odkryje lub nie pojmie. Być może człowiek rozumie przyczynę swojego istnienia na świecie i samo percypowanie świata, analogicznie do Pana Kwadrata z Płaskiej Krainy. Pan Kwadrat bowiem, odwiedzając krainę trójwymiarową widzi Lorda Kulę jako okręgi – ciągle zmieniające swoją objętość, będące po prostu płaskimi przekrojami kuli, bo tylko na to pozwala mu jego dwuwymiarowość. Tą metaforą chciałam wskazać na analogiczny problem percepcji rzeczywistości poprzez wizję grzechu pierworodnego – w końcu reguły kulturowe Aborygenów różnią się zasadniczo od naszych, gdyż ukształtował je inny mit początkowy, podobnie jak inaczej funkcjonowali Triobriandczycy lub Majowie. Dlatego nadałam temu dziełu podtytuł – domniemany projekt rzeczywistości wirtualnej, od silnej wizji początkowej zależy cały kształt i jakość życia ludzi w danej wspólnocie. Taki jest główny trop interpretacyjny tej pracy. Bardzo ważnym elementem jest jednak wątek narodzin lalki Barbie, który stanowi rodzaj sarkastycznej pointy – jest owocem jaki wydała ziemska egzystencja człowieka, patologiczną konsekwencją tego pierwszego czynu – zjedzenia owocu zakazanego. Więc jak widzisz, moją intencją nie były feministyczne ideologie, a raczej problem egzystencjalny, epistemologiczny. Ale ponieważ tworzyłam tę pracę jako kobieta – naturalnie odwołując się do kobiecych funkcji, które stają się w mojej interpretacji mitu grzechu pierworodnego. Podmiotem, zarówno w tym pierwotnym wydarzeniu, jak i w jego współczesnej konsekwencji – widzę więc pełne uzasadnienie dla feministycznej adopcji interpretacyjnej tego wątku. Niestety każda interpretacja w świetle feministycznych doktryn, całkowicie pomijała podstawowy przekaz tej pracy, dlatego od lat próbuję walczyć z przekłamaniem opisu czy wręcz zaanektowania tej pracy jako tylko feministycznej.

Czy identyfikuje się Pani z nurtem sztuki feministycznej, do którego Pani twórczość jest często przyporządkowywana?

Nie mogę zaliczyć się do zdeklarowanych artystek feministycznych, ponieważ poprzez swoją twórczość nie wypowiadam się tylko w kwestiach dotyczących feminizmu. Interesuje mnie świat ze swoją złożonością, a nie pojedyncze ideologie. Popieram wiele słusznych założeń, inicjatyw feministycznych, jeśli jakaś moja praca, w sposób uzasadniony zostanie zinterpretowana w duchu feministycznym – to nie mam nic przeciwko temu. Nie zgadzam się jednak na ograniczanie mojej twórczości do ram jakiejkolwiek ideologii.

Jakie problemy interesowały Panią we wczesnej fazie twórczości? Czy zauważa Pani jakiekolwiek zmiany w formule twórczej lub podejmowanych problemach?

W ujęciu można powiedzieć zasadniczym, zakres moich zainteresowań twórczych nie uległ zmianie. Moja działalność artystyczna to artykulacja własnych doznań, intuicji oraz percepcji otaczającej rzeczywistości. Zmiana dokonała się w środkach przekazu, co było konsekwencją rozwoju mojej świadomości artystycznej. Na przykład tematem mojego dyplomu rzeźbiarskiego była Wiwisekcja. Ale była to wiwisekcja natury ludzkiej, a nie jej cielesności. W takich filmach jak Odkażanie Uczuć, Wnętrzność, Metatrauma, Regresja, a nawet Kiedy Inny Staje Się Swoim, w dużym stopniu powracam do tego problemu.

Czy atmosfera społeczna, polityczna, gospodarcza czasów, w których wytyczała Pani ścieżkę kariery miały jakikolwiek wpływ na poruszane tematy oraz wybór medium artystycznego przekazu?

Niewątpliwie sytuacja i warunki w jakich człowiek dorasta i rozwija się ma wpływ na jego myślenie, rozumienie. Na przykład studia w Wiedniu otworzyły przede mną zupełnie nowe możliwości, kontakt na żywo z najwybitniejszą sztuką światową był dla mnie lepsza lekcją niż całe studia artystyczne w Polsce. I w takim zakresie można powiedzieć, że życie w PRL-u ograniczało mój rozwój, ale nie miało wpływu na moja inwencję twórczą. Już na studiach miałam pomysły akcji artystycznych o śmiałych założeniach. Bezsprzecznie upadek komunizmu był znaczący również dla rozwoju sztuki w Polsce, zakup kamery wideo, wyjazd za granicę to przyczynek do wszystkich moich projektów z lat dziewięćdziesiątych. Dzisiaj ogromną blokadą jest brak środków na realizację ważnych i od wielu lat opracowywanych projektów jak np. Infiltron. Od dwóch lat następuje sukcesywne i drastyczne obcinanie dofinansowywania sztuki przez mecenat państwowy, a tego rodzaju twórczość jak moja, nie ma szansy rozwijać się w oparciu o rynek prywatny.

Większość prac do wglądu znajduje się na stronie artystki.

Wywiad wykonany na potrzebę pracy magisterskiej i obejmuje dokonania wideo artystki do 1995 roku.

23 listopad 2009 r.

Advertisements

One comment

  1. “Sztuka wideo Alicji Żebrowskiej. Art Lab” was indeed a great
    blog, can not wait to go through more of ur blog posts.
    Time to squander a lot of time on the web lolz. I appreciate it ,Philomena

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: