Wiek Średni Tomasza Domańskiego w Centrum Sztuki WRO


[…] a jednak czuję niedosyt, dyskomfort pewności, jaką ma zapewne samozadowolenie. Jedyną pewność, którą zdobyłem przez te lata, to walka z rutyną, bo to ona zabija w nas ciekawość dziecka, nieodkryte tajemnice, niespodziankę, dla której warto ryzykować. A im człowiek starszy, tym waga ryzyka cięższa; dlatego też wiek średni odbieram jako wybór. Dopiero teraz mogę poczuć smak ryzyka – pociągającej niepewności.

Tomasz Domański

Od niepamiętnych czasów natura dostarczała artystom inspiracji. Jej piękno, forma, potęga, nieprzewidywalność, a także niezmienne i niejednokrotnie surowe prawa nią rządzące, pomiędzy którymi – nieco po omacku – musi poruszać się człowiek. Podejmowane od wieków działania artystyczne nie tylko koncentrowały się na badaniu prawidłowości panujących w świecie natury, ale także wytyczały pewne szlaki wiodące do jej zrozumienia. Zagadnienia te, w stosunkowo szerokim pojęciu, niemalże od  początku twórczości intrygują także wrocławskiego artystę Tomasza Domańskiego, którego najnowsze realizacje można było oglądać do 13 marca we wrocławskim Centrum Sztuki WRO.

Wiek Średni – bo taki tytuł nosiła wystawa – odnosi się do okresu życia człowieka, który według definicji zawiera się w przedziale od 40 do 65 roku  i charakteryzuje się m.in. zmniejszeniem aktywności fizycznej, pojawianiem się pierwszych siwych włosów,  co w konsekwencji prowadzi do stopniowego dostosowywania się, a także akceptacji postępujących procesów starzenia. Ale wiek średni to także okres szczytowych możliwości, sukcesów, rosnącego autorytetu, wpływów i pewnych podsumowań dotychczasowych osiągnięć. A biorąc pod uwagę wiek, w którym aktualnie znajduje się Tomasz Domański tytuł wystawy wydaje się być całkowicie adekwatny do podjętego przez artystę dyskursu z autobiografią artystyczną. W zapowiedziach do wystawy czytamy:

Wiek Średni. Kryzys wieku średniego. To tak, jakby niespodziewanie nauczyciel kazał mi odpowiadać przed całą klasą na różne krępujące pytania. A ja wcale nie jestem przygotowany. A przecież nic mnie nie usprawiedliwia, wiedziałem, że zostanę wywołany do odpowiedzi. Jaki jest bilans… na wciąż, wydawać by się mogło, optymistycznym półmetku? Ile rzeczy puściłem, jak wielu projektów nie dopilnowałem, gdzie okazało się, że poprzeczka jest za wysoko?[1]

Zatem w dość dużym uproszczeniu tytuł wystawy odczytywać możemy także jako metaforę pewnego przełomu – zakończenia jednego etapu i wkraczania w coś zupełnie nowego – ale czy rzeczywiście zupełnie nowego? Na pewno  magiczna granica, która wyznaczona została cezurą wieku, jest dla artysty bardzo ważnym momentem. Stawiane samemu sobie pytania – niejednokrotnie trudne i niewygodne – stanowią w rzeczywistości pewien rachunek artystycznych dokonań, które są jednocześnie powodem do dumy, jak i punktem wyjścia do nieustannego poszukiwania nowych wyzwań.

Tomasz Domański – artysta znany m.in. z takich wystaw i akcji jak: Recycling Program (BWA, Wrocław), Monuments of Time  (Kunstverein – Theatergalerie, Ingolstadt), Autoportret 1984-2004 (Galeria 2 Piętro, Wrocław) czy Akropol 2000 ( Muzeum Narodowe, Wrocław) – konsekwentnie porusza się po obszarach natury/przyrody i człowieka z nią/w niej istniejącego –  a więc dwóch  kategoriach, które zdaniem artysty są tożsame. Według Domańskiego bowiem

nie należy budować mostów pomiędzy człowiekiem a przyrodą. Z definicji most łączy na przykład oddzielone od siebie brzegi rzeki. Cywilizacja wprowadziła bezsensowny rozbrat tego co leży w naturze człowieka – jego z Nią bezpośredniego związku[2].

Dlatego też, w pracach artysty zauważyć można owe – pozornie niepasujące do siebie elementy – popiół, lód, poliuretan, stal, drewno, projektor, silnik i w końcu materiał wideo  – które w wyeksponowanych realizacjach współgrają ze sobą, tworząc integralną całość.

Ale wróćmy do samej wystawy. W przestrzeniach ekspozycyjnych Centrum Sztuki WRO zaprezentowano dziewięć prac koncentrujących się na człowieku – jego uczuciach, relacjach (Spór/2010), stanach czy w końcu wątkach biograficzno-genealogicznych (Autoportret/1985-2010, Mamatataija/2009). Warto podkreślić także fakt, iż pod względem formalnym każda z realizacji rewelacyjnie wpasowuje się w ideę tworzenia, jaka prezentowana jest przez Tomasza Domańskiego – uważa on bowiem, że człowiek nawet, jeśli zurbanizowany, związany jest z naturą.[3]

Pierwszą pracą, którą mieliśmy okazję zobaczyć była umiejscowiona na mezzanino instalacja pt. Powrót człowieka zwanego drzewem (2010), będąca przetworzeniem wideo performance’u z 2008 roku, w którym Domański spacerował po polach i ulicach Wrocławia z pokaźnym fragmentem wypalonego drzewa umiejscowionego na plecach. W prezentowanej w Centrum Sztuki WRO realizacji wykorzystano trzy drzewa (oczywiście bez korzeni i listowia), stalową linkę połączoną z wyciągarką, dzięki której wraz transformatorem ruchu możliwe było poruszenie owych pni. Elementom tym towarzyszyły dwie projekcje wideo, znane z wcześniejszego projektu Domańskiego: Jestem bardziej drzewem niż człowiekiem I (2008) i Jestem bardziej drzewem niż człowiekiem II (2008). Praca ta jest wyrazem rodzącej się niekiedy

potrzeby rozbudowy projektów wykonanych wcześniej – i jak mówi artysta – Wydaję mi się, że w tym wypadku, eschatologiczny, elektroniczny szloch podwieszonych drzew, podkreślił dramat i osamotnienie głównego podmiotu tej inscenizacji[4].

Warto zwrócić uwagę także na pracę Impas (2010), która w niezwykle wyszukany sposób porusza jakże codziennych problemów – relacji międzyludzkich. W instalacji tej użyte zostały takie materiały jak: stal, lód, kompresor, w także dwie projekcje wideo: Ona (14:48 min, 2010) i On (18:42 min, 2010). Domański podkreśla, że dwudziestoletnie doświadczenie w pracy nad cyklem Pomniki Czasu pomogło mu uporać się z techniczną barierą utrzymania dużych tafli lodu w przestrzeni galerii[5], dzięki czemu instalacja Impas mogła zostać wykonana w takiej formie, w jakiej została zaprezentowana w Centrum Sztuki WRO. Trudny do tej pory do ujarzmienia lód w realizacji tej nie tylko zachowuje swój stan skupienia, ale także przybiera bajeczne, kojarzące się z organicznymi kształty.Wydźwięku instalacji dopełniają dwie projekcje wideo rzucane na lodowate podłoże – co w sposób szczególny uświadamia odbiorcy sens tytułowego impasu. Motywem obydwu stosukowo monochromatycznych projekcji jest rozmowa prowadzona między  „Nią”, a „Nim”, z tym że artysta nie ukazuje nam konkretnych sylwetek, a wykadrowany obraz koncentrujący się na ustach – na tak wiele znaczącym ruchu warg – przez co uświadamia nam potęgę języka/rozmowy. Niedookreślone postaci uczestniczące w prowadzonej rozmowie nie zdradzają nam cech indywidualnych, dzięki czemu praca ta zyskuje cech uniwersalnych – mówiąc, że każdy z nas może stać się uczestnikiem podobnej sytuacji. Artysta opowiada tu o kryzysie partnerskim, o byciu razem a jednak osobno, o przenikliwym chłodzie, pojawiającym się w chwili wypalenia uczucia[6], które sprawia, że bliskie sobie osoby stają się nagle nieznajomymi, których nic już nie łączy. Warto podkreślić, że ukazane w instalacji abstrakcyjne pojęcia, takie jak emocje czy uczucia zostały przetransponowane na sferę wizualną w sposób niemalże namacalny, co w połączeniu z dość oczywistym tytułem w prosty sposób naprowadza odbiorcę na klucz interpretacyjny.


Kolejną pracą, która w szczególny sposób zwracała uwagę była instalacja Żarna Czasu. Realizacja ta będąca prostą pod względem wizualnym konstrukcją, składała się z dwóch stalowych, zaopatrzonych w monitory LCD tarcz, które osadzone na stelażu naprzeciw siebie wykonywały nieustannie trwający ruch kołowy. Na wspomnianych monitorach wyświetlały się zapętlone animacje utrzymane w stylistyce x-ray: X_ray_self_portrait (animacja/pętla, 45:19 min) i X_ray_stone_heart_self_portrait (animacja/pętla, 46:58 min). Adam Sobota o pracy tej pisze następująco: [..] Żarna Czasu, gdzie silnik wprawia w ruch metalowe koła z przymocowanymi do nich monitorami. Na monitorach uwidocznione są części ludzkiego ciała i jest to – charakterystyczne dla najnowszych prac Tomasza Domańskiego – dążenie do wizualizacji postaci człowieka, czyli akcentowanie relacji międzyludzkich. Z interpretacją tą niekoniecznie się zgodzę, gdyż najprościej byłoby zaszufladkować każdą pracę Domańskiego do akcentowania relacji międzyludzkich, a przecież nie do końca o to chodzi by kategoryzować, a odnaleźć prywatny klucz interpretacyjny. Według mnie –sięgając m.in. do tradycyjnego sposobu interpretacji, a więc włączając  także symbolikę – Żarna Czasu w bezpośredni sposób odnoszą się do cykliczności zjawisk, które nieustannie występują w naturze. Patrząc z pozycji makro, świat nieustannie się odradza – świat żyje według cyklu – w przeciwieństwie do jednostki, człowieka, który porusza się w trybie liniowym – rodzi się,  a następnie umiera – nie odradzając się, przynajmniej w tym życiu. No i żarno odnoszące się do symboliki koła, a więc obrazu szybkiego, pełnego zmian biegu czasu i ludzkiego życia, które w pełni obrazują słowa Eurypidesa:

I To samo kolo oznacza wzrost i przemijanie płodów ziemi i rodu ludzkiego; życie jednych rozwija się, drugich zaś przemija, i nastaje żniwo[7].

Żarno wytwarzające mąkę – a w konsekwencji chleb – jawi się symbolem codziennej pracy dającej życie. A więc ponownie wracamy do pewnego odwiecznego cyklu, do pewnej stałej prawdy o życiu, śmierci i niezmiennie odradzającym się cyklu przyrody. A wszystko to anturażu nowych technologii.


Podnosząc głowę i spoglądając następnie w górę niespodziewanie mogliśmy natknąć się na umiejscowioną pod sufitem figurę człowieka, która wykonana została z pianki poliuretanowej w skali 1:1. Na figurę tą rzucona została projekcja, której motywem była wędrówka mglistej sylwetki ludzkiej po pustynnym krajobrazie. Poprzez dodatkowe oświetlenie skierowane na postać człowieka powstał nabudowany cień oddziaływujący na projekcję, przez co praca ta stała się ciekawą próbą zilustrowania trudnego do racjonalnego wytłumaczenia stanu OOBE.  Out Of Body Experience oznacza coś w rodzaju doświadczenia pozacielesnego, co określa stan, w którym mamy wrażenie, że obserwujemy świat spoza własnego ciała w rozumieniu fizycznym. Warto wiedzieć, że badacze rozróżniają dwie kategorie OOBE – strefę czasu rzeczywistego i projekcję astralną, co w dużym uproszczeniu wytłumaczyć można tak:  strefa czasu rzeczywistego polega na tym, że przeżywający doświadcza realną, fizyczną rzeczywistość, w której czas płynie paralelnie do świata rzeczywistego, dostrzegając jednak minimalne odchylenia – np. skala obiektów. Natomiast w przypadku projekcji astralnej podróżuje się po świecie nie fizycznym tzn. otoczeniu, w którym znajduje się jedynie częściowo podobieństwo do świata realnego. Niezależnie od tego, o którym stanie mówi instalacja Domańskiego, OOBE jest bardzo ciekawym sposobem zilustrowania owej, podświadomej wędrówki.


Na uwagę zasługuje także Autoportret z Maxem (2010) – instalacja, która swój ostateczny kształt przybrała dopiero w czasie montażu w galerii, o której Tomasz Domański mówi:

czasami tak bywa, może nawet często, że podczas zupełnie rutynowych czynności, montażu albo po oswojeniu się z wnętrzem galerii, odkrywamy jakąś nową, nieprzeczuwalną propozycję. W tym wypadku odkryciem był rzucony na ścianie obraz kobaltowego światła z projektora, przefiltrowanego przez ściany szklanej gabloty. Pojawił się kapitalny efekt, w znacznej mierze przyczyniając się do uatrakcyjnienia całej instalacji. Opisany przypadek zaświadcza o nieprzewidywalnym i otwartym charakterze pracy, o byciu czujnym.

Wystawa Tomasza Domańskiego była zatem ciekawym projektem ukazującym działania artysty rzeźbiarza nieustannie szukającego w przestrzeni nowych mediów miejsca dla siebie – co zresztą w mojej opinii jest prawidłową drogą rozwoju twórczości Tomasza Domańskiego. Połączenie elektroniki z materiałami pochodzenia naturalnego w kontekście poruszanej przez artystę tematyki, jest trafnym i interesującym tropem poszukiwań. Wystawa ta była kolejnym dowodem na to, że instalacje, które mówią o tak banalnych sprawach jak czas, przemijanie i jego konsekwencji – śmierci mogą być twórcze, innowacyjne i ciekawy sposób przekazywać, to co każdy z nas w pewnym etapie życia pojąć powinien.

5.04.2011

Materiał ilustracyjny: Centrum Sztuki WRO


[1] Tomasz Domański na http://www.wrocenter.pl/pl/strony-wystaw/tomasz-domanski-wiek-sredni/ (3.04.2011)
[2]
Cytat pochodzi z wywiadu przeprowadzonego z artystą 26.03.2011 r.
[3]
Ibidem.
[4]
Ibidem.
[5]
Ibidem.
[6]
Ibidem.
[7]
400 Eurypides frg. 15,3-5, cytat w : Plutarch, consolatio ad Apollonium 6.  za Dorothea Forstner

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: