Emocja i kolor, czyli o twórczości malarskiej Kasi Banaś | Magazyn FORMAT

Fragment tekstu publikowanego w magazynie FORMAT

Emocja i kolor, tak w wielkim skrócie można scharakteryzować malarstwo Kasi Banaś, która posługując się abstrakcyjnym językiem wypowiedzi artystycznej, sugestywnie, acz nie w bezpośredni sposób, przedstawia nam swój własny model postrzegania świata, a w szczególności natury.

W malarstwie tym niezwykle istotne są bowiem dwa źródła inspiracji – pejzaż i poezja, które poprzez wzajemne przenikanie się inspirują, pomagając artystce realizować kolorystyczne, i jakże witalne wizje. Nie jest to do końca twórczość łatwa, gdyż niejednokrotnie agresywne, nasycone plamy barwne atakują nasz przyzwyczajony do harmonii system postrzegania, jednocześnie jednak intrygując pozornym chaosem. Kasia Banaś zafascynowana jest bowiem pewną niematerialną i ledwo zauważalną bliskością między twórczością poetycką i malarską, co w dużej mierze objawia się w sposobie komponowania obrazu przy użyciu różnorodnych mediów czy środków formalnych. Dlatego też stosunkowo dużą rolę w kształtowaniu wrażliwości artystki miały dzieła literackie takich twórców jak: Rilke, Neruda, Pessoa, Larkin, Cummings, Nordbrandt, Tranströmer czy Dehnel, Świetlicki i Woźniak. Można jednak śmiało powiedzieć, że teksty szczególnie dwóch poetów – Nordbrandta i Tranströmera – są najbliższe jej wrażliwości. Jak sama mówi: Marzy mi się, żeby moje obrazy miały tak silny emocjonalny ładunek, a jednocześnie były równie klarowne w formie. Warto zaznaczyć, że artystka traktuje obraz jako przedmiot kontemplacji, pewien rodzaj zaszyfrowanego przekazu, za którym można swobodnie podążać i przeżywać go na swój własny, intymny sposób.

Kasia Banaś, Majowe popołudnie, 2010, fot. banas-art.pl

Kasia Banaś, Majowe popołudnie, 2010, fot. banas-art.pl

Od wczesnych lat uwagę artystki przykuwało malarstwo oparte przede wszystkim na rozbudowanej plamie barwnej, stąd też zainteresowanie Sisley’em, Bonnardem i Matissem. I pomimo, że kolor, a także gest były jej znacznie bliższe, to całkowicie świadomie wybrała specyficzną pracownię malarstwa Józefa Hałasa, którego w sposób szczególny ceniła. Warto zaznaczyć, że była wówczas pod stosunkowo dużym wpływem wybitnych kolorystów, takich jak – Artur Nacht-Samborski, Piotr Potworowski, Tadeusz Dominik czy Leon Tarasewicz. Intuicyjnie podążyła jednak za Józefem Hałasem, którego twórczość na pierwszy rzut oka wydaje się być ascetyczna, stonowana i trudna w odbiorze, choć niepozbawiona odniesień do rzeczywistości. Działania Hałasa były dla Kasi Banaś bardzo bliskie, gdyż tak jak jej mistrz, również celebrowała kolor i naturę. Według artystki Hałas dał jej istotną podstawę, pewien ważny bagaż na dalsze, postudenckie już, artystyczne życie, dzięki któremu mogła wykonać krok naprzód. W dużej mierze jednak, aktualna twórczość malarki pod względem stylistycznym znacznie różni się od logicznego, wyważonego i syntetycznego malarstwa mistrza. O roli Hałasa mówi tak: Mam poczucie, że idę już swoją własną drogą, ale często wracają do mnie jego przemyślenia, uwagi o sztuce. Szczególnie lubię tą: „Malarstwa się nie wymyśla, do malarstwa się dochodzi”, myślę, że w tym tkwi sedno sztuki prawdziwej, wartościowej – jeśli jest autentyczna, poprzedzona przemyśleniami i pracą, a nie obliczona na efekt.

Magazyn FORMAT, fot. K. Banaś

Magazyn FORMAT, fot. K. Banaś

Cały tekst znajduje się w magazynie FORMAT “Format”, nr 64, 2013

format

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: