Ręką diabła rysowane – Tylko dla moich oczu Olafa Brzeskiego (fragment)

Do 17 lutego w galerii BWA Awangarda można było oglądać wystawę Olafa Brzeskiego pt. Tylko dla moich oczu. Ekspozycja ta jest kolejną odsłoną wieloetapowego projektu, którego pierwszą część – pod nazwą Upadek człowieka, którego nie lubię – można było oglądać w opolskiej Galerii Sztuki Współczesnej.

Olaf Brzeski, Tylko dla moich oczu

Tylko dla moich oczu to wielowątkowa opowieść o prywatnym, wewnętrznie wykreowanym świecie widzianym oczami artysty, który w obecności widza stara się zgłębiać mroczną stronę natury ludzkiej. Poszukując w sobie cech złowrogich, eksploruje nie do końca znaną i niekoniecznie lubianą sferę własnego jestestwa, ukazując nam przez to wypierane przez świadomość człowieka uniwersalne, niechciane prawdy. W tekście do wystawy Stach Szabłowski zaznaczył, że ekspozycja ta traktuje o bestialstwie i o agresji, pożądaniu, przemocy, wstydzie, sile i strachu przed słabością[1]I oczywiście, nie można się z tym stwierdzeniem nie zgodzić, jednak – paradoksalnie – pierwszym odczuciem, które rodzi się w trakcie oglądania wystawy nie jest jej symboliczny wydźwięk, a fascynacja zastosowanymi w prezentowanych realizacjach czysto formalnymi środkami – przez co sama analiza w kierunku interpretacyjnym zsuwa się na nieco dalszy plan. Być może wynika to z celowego zamierzenia artysty, który stopniowo chce odkrywać przed widzem  prywatny sposób percepcji, początkowo ukazując mu jedynie zwizualizowany proces twórczy – który przecież nieustannie doświadczany przez artystę-kreatora, w rzeczywistości jest stanem dla odbiorcy niemalże niedostępnym.

Olaf Brzeski, Tylko dla moich oczu

Można więc uznać, że Olaf Brzeski – poprzez charakter swoich prac – niejako wprowadza nas w arkana wiedzy tajemnej, dzięki której bliższy staje się sposób myślenia o obiekcie, jak i samej kreacji, włączając w to także stan niemocy twórczej czy też nie do końca pożądanych myśli i uczuć. Nie bez znaczenia  dla pełnego wydźwięku wystawy jest również to, iż duża część zaaranżowanych przez artystę sytuacji – czy to naprawdę, czy tylko w domyśle – rozgrywa się w pracowni. Umiejscowienie to i osadzenie prac w konkretnym kontekście umożliwia ukazanie owej skomplikowanej drogi, którą musi przebyć myśl aby pojawił się chwilami tak pożądany stan napięcia twórczego.

Olaf Brzeski, Tylko dla moich oczu

I w zasadzie w wielu momentach czuje się to, co Brzeski mówi o ekspozycji Ten projekt to powrót do takiej klasycznej rzeczy jaką jest studium: artysta, a na przeciwko model, obiekt, zjawisko. Próba przedstawienia, pokazania jakimi pokrętnymi i odległymi ścieżkami meandruje nasza podświadomość. Chcę pokazać, zrekonstruować moment tego, co banalnie nazywamy natchnieniem.[2]

Najlepszymi przykładami ilustrującym tę myśl są realizacje pt. Upadek człowieka, którego nie lubię oraz 999, które w dosadny, chwilami destrukcyjny,  sposób opisują towarzyszące artyście różnorodne stany emocjonalne.

 Cały tekst znajduje się w magazynie “Format”, nr 65, 2013


[1] Stach Szabłowski, Tylko dla moich oczu, wstęp do wystawy (druk informacyjny)

A poniżej kilka zdjęć.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: