O pierwiastku duchowym w twórczości Karoliny Jaklewicz (fragment)

Czy geometria może być uduchowiona? Pytanie niby retoryczne, a jednak po dłuższym namyśle można dojść do wniosku, że istnieje wiele czynników, dzięki którym chłód i bezemocjonalna, geometryzująca forma może stać się nośnikiem  osobistych czy wręcz duchowych treści.

I odnoszę wrażenie, że nie należy daleko szukać, gdyż wystarczy sięgnąć po malarstwo, które chyba najlepiej łączy – jak i wyraża – te dwie, pozornie sprzeczne kategorie w taki sposób, by tworzyły spójną i wyrazistą kompozycję.

Karolina Jaklewicz, Moment, akryl na płótnie, 100x100 cm fot. K.Jaklewicz

Karolina Jaklewicz, Moment, akryl na płótnie, 100×100 cm fot. K.Jaklewicz

W kontekście emocjonalnego postrzegania geometrii doskonałym przykładem jest twórczość wrocławskiej artystki – Karoliny Jaklewicz, która od dłuższego czasu już koncentruje się na poszukiwaniu rozwiązań, dzięki którym możliwe jest ukazanie tego, co analityczne i tego, co intymne/emocjonalne zarazem. Szczególnie aktualne stają się te rozważania w obliczu obronionej ostatnio przez Jaklewicz pracy doktorskiej, w której w drobiazgowy wręcz sposób opisuje ona swój indywidualny model postrzegania malarstwa utrzymanego w estetyce geometryzującej. W dużej mierze powołując się na ważną pozycję wydawniczą pt. O pierwiastku duchowym w sztuce W. Kandinskiego, przyjmuje, że [Kandinski] jako pionier sztuki abstrakcyjnej nie tylko działał na rzecz uwolnienia sztuki spod dominacji mimetyzmu, nie tylko widział duchowość w najprostszych geometrycznych figurach, ale równie silnie podkreślał, że „prawdziwe dzieło sztuki powstaje »z artysty« w sposób tajemniczy, zagadkowy, wprost mistyczny”[1].

Ale od początku. Karolina Jaklewicz (ur. 1979 r.) mieszka i tworzy we Wrocławiu, jednak nie jest rodowitą Wrocławianką. Pochodzi z Trzebiatowa i początkowo studiowała na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu na kierunku Edukacja Artystyczna ze specjalizacją – multimedia, by następnie rozpocząć edukację na wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych. Wybrała pracownię prof. Stanisława Kortyki, gdyż odpowiadał jej kameralny charakter tego miejsca, jak i nastawienie do twórczości samych studentów. Pracownia 209 miała w sobie coś jeszcze – i chyba przede wszystkim – profesora Kortykę, który – jak wspomina artystka – do niczego nie zmuszał. Obserwował, podpowiadał, ale niczego nie narzucał. Najważniejsza była wolność – wiedziałam co chcę robić i cieszyłam się, że mogę to robić. Karolina Jaklewicz dyplom obroniła z wyróżnieniem i warto wspomnieć, że był to Najlepszy Dyplom Roku 2007.  Od tego czasu twórczość artystki nieustannie ewoluuje, co wyraża się w podejmowanych tematach, jak i w formie samej ekspresji. W pozornie podobnych do siebie obrazach, stopniowo – z roku na rok – zauważa się subtelne zmiany, będące jednocześnie – niemalże namacalnym – dowodem na pogłębiającą się dojrzałość, jak i pełniejsze zrozumienie przekazywanej idei.

Karolina Jaklewicz, Wniebomigracja II, akryl na płótnie, 100x120cm, fot. K. Jaklewicz

Karolina Jaklewicz, Wniebomigracja II, akryl na płótnie, 100x120cm, fot. K. Jaklewicz

Wbrew pozorom u podstaw malarstwa Karoliny Jaklewicz leży pejzaż – ale jest to pejzaż widziany jako przestrzeń już przetworzona, przełożona na minimalistyczny język wypowiedzi artystycznej, zbudowany z linii prostej i stonowanych barw. Można więc uznać – zresztą jak twierdzi sama artystka – że ma to związek z otwartą przestrzenią naturalną, z dzieciństwem spędzonym na pustych i rozległych plażach nadbałtyckich – nieustanną obserwacją linii horyzontu, bycia punktem wobec tej złudnej acz nadrzędnej linii prostej. Podział pola widzenia na sferę ziemi (namacalnej materii), wody (iluzji materii – odbicia, materii zmiennej) oraz nieba (materialnej ulotności) zderzony z dziełami cywilizacji (architektura), własnymi emocjami i poglądami warunkującymi treść i formę […] prac[2] w wyraźny sposób mają odzwierciedlenie w kreowaniu przestrzeni obrazowej przez wrocławską artystkę. I wydaje się, że to właśnie synteza była i w dalszym ciągu jest właściwym punktem wyjścia zarówno do dalszej pracy nad budowaniem kompozycji, jak i też do analizy i interpretacji tych prac.

Cały tekst znajduje się w magazynie “Format”, nr 65, 2013


[1]                Kandyński. W., „O duchowości w sztuce”, Łódź 1996, str. 123

[2] K. Jaklewicz, Praca doktorska.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: