Stoisz na moim miejscu Leszka Knaflewskiego w Centrum Sztuki WRO.

Do piątego kwietnia we wrocławskim Centrum Sztuki WRO można oglądać wystawę pt. Stoisz na moim miejscu, która – o czym dobrze wspomnieć – była to jedna z ostatnich, zorganizowanych we WRO ekspozycji przed  piętnastą edycją Międzynarodowego Biennale Sztuki Mediów. Tym razem we Wrocławiu szerszej publiczności zaprezentowany został projekt poznańskiego artysty Leszka Knaflewskiego.

Leszek Knaflewski_Stoisz _na_moim_miejscu

Już na wstępie warto zaznaczyć, że wystawa ta – w moim odczuciu – jest inna, niż te, do których w ostatnim czasie przyzwyczaiło nas Centrum Sztuki WRO – w kontekście zaaranżowania przestrzeni, kojarzy się bowiem z odległymi już projektami, takimi jak m.in. Piotr Wyrzykowski: Peter Style (2008), Niewidzialna historia Tibora Szemző (2008), Orphics Edwarda Zajeca (2008) czy nawet Jetzt Mirosława Bałki (2008). Przestrzeń ekspozycyjna jest tu otwarta, czysta, wolna od interaktywnych obiektów, nie posiada wymuszających określoną kolejność oglądania podziałów, przez co od pierwszego momentu wystawa działa na nas całościowo. I trzeba przyznać, że początkowo rodzi się w pewne wrażenie pustki czy też niedomknięcia, co jednak – gdy uświadomimy sobie, że każda z zaprezentowanych prac ma bardzo silne autonomiczne pole oddziaływania – szybko mija. Wydaje się, że tak, jak według koncepcji artystycznej funkcjonującej w obrębie Koła Klipsa[1] – którego Leszek Knaflewski w latach 1983-1990 był członkiem – również w Centrum Sztuki WRO ekspozycja została pomyślana, jako obszar kreacyjny – w sposób stricte artystyczny, bardziej indywidualny, dostosowany do konkretnej przestrzeni czy też wykorzystujący specyfikę miejsca autonomiczny projekt.

Leszek_Knaflewski_Stoisz_na_moim_miejscu

W informacji zawartej w zapowiedziach do wystawy, oprócz fragmentu tekstu Jarosława Lubiaka, znalazła się także krótka notka o następującym brzmieniu: Leszek Knaflewski, jako Knaf, artysta i pedagog. Kształcenie i kształtowanie. Linijka i pięciolinia jako metafory dwóch systemów kształcenia – ogólnego i artystycznego[2], która dość enigmatyczna i chwilami niezrozumiała, w rzeczywistości pełniła rolę klucza umożliwiającego prawidłowe odczytanie sensu wystawy. A ta jest wielopłaszczyznowa, gdyż zaprezentowane w jej ramach realizacje, pochodzą z różnych okresów twórczości Knaflewskiego, przez co sytuowane są w nieco odmiennych kontekstach. Zestawienie ich w obrębie jednej wystawy zatem, pozwala na zbudowanie nowej jakości interpretacyjnej, jak i daje możliwość prześledzenia rozwijającej się myśli artystycznej twórcy.  Można także pokusić się o stwierdzenie, że Stoisz na moim miejscu – pomimo chwilami humorystycznego zabarwienia – tak na dobrą sprawę jest wystawą poważną i odsłaniającą dużo krytycznych czy też mrocznych aspektów życia artystycznego –  analizując zarówno proces edukacji, jak i też etap sceniczny. Czy wobec tego można uznać, że za pomocą zaprezentowanych w Centrum Sztuki WRO realizacji, artysta odkrywa przed nami swoje myśli, wątpliwości i analizy?

Leszek_Knaflewski_Stoisz_na_moim_miejscu

W ramach wystawy wyeksponowano sześć prac – Full Screen  (obiekt/wideo, 2011), Preface (wideo,2011), Stoisz na moim miejscu (wideo, 2010),  Cement (obiekt/wideo, 2008), Sit Down and Fight (obiekt/wideo, 2013) i Złap F (wideo, 2008) – w których artysta wypowiada się zarówno jako twórca, jak i pedagog. Zanim jednak przejdziemy do części zasadniczej, warto jest uzmysłowić sobie, że zagadnienia związane z kwestią kształtowania czy nauczania nie towarzyszyły Knaflewskiemu od zawsze. Można uznać, że w zasadzie dzięki samym studentom, artysta spojrzał w zupełnie innym kierunku na aktywność twórczą. Uznaje się, że tak na dobrą sprawę to dzięki propozycji młodych adeptów sztuki, którzy w roku 2003 zaproponowali swemu profesorowi wykonanie pracy o temacie Dobry artysta, to martwy artysta, w postawie, sposobie myślenia oraz formie kreacji Leszka Knaflewskiego dokonała się prawdziwa rewolucja czy też przewartościowanie. Można zaryzykować nawet stwierdzenie, że artysta faktycznie umarł. Dlatego też w kontekście rozumienia aktualnej twórczości Knaflewskiego bardzo istotnym jest motyw awatara/sobowtóra, którego pojawienie przyjmuje się właśnie na czas powstawania pierwszej dla artysty pracy filmowej pt. Dobry artysta, to martwy artysta (2003). Narodzenie sobowtóra oznacza przeorientowanie twórczości – jej materią nie jest już, jak wcześniej ożywiona materia. Teraz materią staje się samo życie, a co więcej życie własne artysty. Dlatego też sobowtór jest konieczny – w nim i przez niego materia własnego życia może być formowana[3]. Problem ten został zaakcentowany na szczecińskiej wystawie pt. Skrzyżowania przeciwko rondom (2008), w której Knaf zaprezentował siebie przy użyciu wykreowanych postaci – czy też awatarów.

Leszek_Knaflewski_Stoisz_na_moim_miejscu

Dwie z eksponowanych w Szczecinie prac, można oglądać także w Centrum Sztuki WRO – wideo Złap F (2008) oraz obiekt Cement (2008). I szczególnie ta druga, poprzez swoją pełnoplastyczność oraz pełnowymiarowość, działa na widza w stosunkowo dosadny sposób. Do złudzenia przypomina bowiem żywego człowieka, ukazanego w roli skazańca, więźnia czy będącej w potrzasku ofiary porwania. W sugestywny sposób zobrazowana, pochylona lekko postać, mając skorumpowane sznurami ręce, zakrytą workiem głowę i przywiązane do krzesła nogi, kojarzy się nam ze zniewoleniem. Ale czego lub też kogo? Na to pytanie odpowiedź znajduje się w odtwarzanym zapisie wideo, który emitowany jest na umieszczonym na wysokości krocza ekranie. Widzimy tu przesłonięte papierową maską nagie krocze. W masce wycięty jest otwór na usta, tak jakby snuła ona jakąś opowieść i to w dodatku do mikrofonu umieszczonego między nogami. Powstaje tu sugestia, że libidinalne popędy których residuum zdają się być genitalna, dochodzą do głowy, ale tylko w zamaskowanej postaci. Postać znajduje się w potrzasku swoich popędów, gdyż te mogą zostać wyrażone tylko w  bardzo ograniczonym stopniu – z mikrofonu umieszczonego przed kroczem nie dobiega, żaden dźwięk. Targające nami libido nie ma treści[4]. Być może więc, wymowa tej pracy odnosi się do obawy przed twórczą niemocą i związanym z nią poczuciem bezradności.

Leszek_Knaflewski_Stoisz_na_moim_miejscu

Z motywem fallicznym łączy się także wideo Preface (2011), które zbudowane zostało na zasadzie dość statycznego performance’u dokamerowego. W pracy tej artysta do prowadzenia narracji posługuje się umieszczonym na linii krocza sztucznym członkiem, który utożsamiony z instrumentem w symboliczny sposób odtwarza dziesięć kawałków taśm magnetofonowych z utworami, których treść układa się w spójną, rewolucyjną całość: Children of the Revolution (T-Rex), Burning down the house (Talking Heads), Low self opinion (Rolling Band), Gimmie danger (The Stooges), Problems (Sex Pistols), Back in Black (AC/DC), know your enemy (Range Against the Machine), It’s you (PJ Harvy) –  jako dziewiąty utwór pojawia się sentencja Krishny Who am I, a dziesiąta taśma się nie odtwarza. Ale to nie sprawia problemu – Knaflewski uznaje, że Chuj wie. Wideo rozpoczyna się od istotnych w kontekście przekazu pracy słów: To ja. To on: On wie wszystko. On mnie zna, co oznacza, że owy penis w metaforyczny sposób określa najgłębszą wiedzę o samym sobie, często jeszcze nieodkrytą, często niemogącą do końca wybrzmieć. Jarosław Lubiak przywołuje tu Jacquesa Lacana, za którym można przyjąć, że – jak pisze – można tym samym powiedzieć, że Knaf obnaża symboliczną funkcję penisa, a zatem funkcję, którą za Jacquesem Lacanem można by nazwać falliczną. Knaf nie tylko stwierdza omnipotencję organu sprawującego te funkcje („On wie wszystko”), ale co więcej odkrywa swoją podległość wobec niej („On mnie zna”). Prawda, którą artysta obnaża, rozgrywa się zatem między wszechwiedzą, a wiedzą o nim[5].

Leszek_Knaflewski_Stoisz_na_moim_miejscu

Inną, równie interesującą pracą jest instalacja przestrzenna pt. Full Screen (2011), która tak naprawdę składa się z dwóch realizacji: This is the Soundtrack (wideo, 2011) i Full Screen (obiekt, 2011). Jest to wielkiej skali, wykonany z aluminium, pusty wewnątrz sześcian o najeżonych spiczastymi kolcami krawędziach. I faktycznie, początkowo realizacja ta niewiele nam mówi – intuicyjnie kojarząc się bardziej z czymś groźnym, napastliwym czy też z wymyślnym narzędziem tortur. W zestawieniu jednak z wyświetlanym obok wideo i po głębszej analizie zauważamy, że aluminiowe kolce mają zachowany charakterystyczny rytm, co prowadzi nas do graficznego zapisu pięciolinii. I jak słusznie zauważa Lubiak, obiekt ten odtwarza wielkość pokoju do nauki muzyki, jaki można spotkać w szkołach (wzorem jest jedna z podstawowych szkół muzycznych w Poznaniu), aluzją do muzyki jest to, że bolce sygnalizują pięciolinię. Tak, jakby pięciolinia, ten ruszt zachodniej muzyki, miał wbić się w psychikę, a może nawet ciało ucznia[6]. Dookreślające wymowę obiektu przestrzennego wideo ukazuje nam miotany spazmatycznymi, dynamicznymi i niekontrolowanymi ruchami kabel zakończony mikrofonem. Przyglądając się pracy dłuższy czas, można odnieść wrażenie, że mikrofon ten za wszelką cenę pragnie wyzwolić się, uciec – co chwilami, lecz nie na długo – mu się udaje. Jest to kolejna metafora kulejącego i opresyjnego systemu kształcenia, który beznamiętnie i czasami w okrutny sposób wdraża młodym odgórnie ustalone założenia programowe. Jest to opowieść o traumie, jaka dotyka uczniów w procesie kształcenia, szczególnie przedmiotów stricte praktycznych. Trafnie opisuje to Małgorzata LudwisiakNadmierna ilość prób i treningów oraz presja płynąca od niespełnionych nauczycieli i rodziców prowadzi do powstania blokad psychofizycznych, które prowadzą do znienawidzenia i zaniechania uprawiania wybranej dyscypliny. Artysta włącza się w swoim najnowszym projekcie w dyskusję nad współczesnym systemem kształcenia na uczelniach artystycznych, dogłębnie analizując jego mechanizmy. Proponuje refleksję nad szczególnym polem edukacyjnym, jakim jest kształcenie artystyczne, wymagające od uczniów wyjątkowych zdolności, które jeśli zostaną umiejętnie wydobyte, przekształcają ich w artystów. Proces ten jednak, podobnie jak inne, może przybrać formę nacisku i presji[7].

Leszek_Knaflewski_Stoisz_na_moim_miejscu

Wystawa ta jest więc wielowymiarową analizą pozycji, powinności i specyfiki aktu twórczego artysty i pedagoga. Knaflewski w jaskrawy wręcz sposób ukazuje nam model, według którego przebiega współczesna edukacja, kategorycznie odrzucając przyjęty i ślepo powtarzany system kształcenia w duchu uwielbienia i całkowitego posłuszeństwa. Za pomocą swych prac wskazuje na potrzebę rozwijania kreatywności, pewnej formy wolności i zezwolenia na dyskurs – także z niewzruszonymi autorytetami. Jest tu coś jeszcze – rezygnacja z autonomicznego, ideologicznego, chwilami egoistycznego mitu twórcy, który oddając się bardziej roli wychowawcy/mentora, bierze całkowitą odpowiedzialność za kształtowanie człowieka współczesnego.

Fotorelacja (fot. K.Wróbel):

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Leszek Knaflewski (ur.1960, Poznań), absolwent poznańskiej PWSSP, w latach 1983-1990 razem z Mariuszem Krukiem, Krzysztofem Markowskim i Wojciechem Kujawskim współtworzył grupę artystyczną Koło Klipsa[8], która według Knaflewski był także aktywny na polu muzyki współtworząc zespoły punkowe Rasa, Sten, Socrealizm, Art Sound Project, Drum Machina, jak i też razem z Wojciechem Bąkowskim i Konradem Smoleńskim formację Kot. Knaf, bo takim pseudonimem posługuje się od historycznej / legendarnej wystawy Galerie lat 80. w warszawskiej Zachęcie w 1990 roku, bardzo często wykorzystuje w swoich kompozycjach przedmioty gotowe, rzeczy codziennego użytku, jak stare szafy, walizki, kołdry, prześcieradła, ręcznie robione koronki oraz elementy przyrody (korzenie, torf, wodę). Naturalne, organiczne materiały w połączeniu z przedmiotami zapożyczonymi z obszaru kultury materialnej niosą ze sobą ładunek o ogromnej sile ekspresji i ukrytych, niejasnych znaczeniach.

Prace Knafa mają wielowymiarową wymowę, są otwarte na skojarzenia, silnie oddziałując na wyobraźnię. Prace artystyczne prezentował na kilkudziesięciu wystawach indywidualnych, m.in. w Galerie Kubus w Hannoverze, Galerie Atelier 340 w Brukseli, Galerie X Art Space w Atenach, czy rodzimych: Galerii Miejskiej Arsenał w Poznaniu, Galerii Wschodniej w Łodzi, Galerii BWA w Słupsku, CSW Zamku Ujazdowskim w Warszawie. Brał udział w wystawach zbiorowych w Polsce, Grecji, Belgii, Niemczech, Hiszpanii, USA, Japonii.  Mieszka i pracuje w Poznaniu[9].


[1] Według Ewy Gorządek Koło Klipsa było jednym z najciekawszych i najbardziej oryginalnych zjawisk w polskim krajobrazie artystycznym lat 80., [gdyż] grupa poszukiwała własnego miejsca poza zideologizowanym polem sztuki, nie działała w obiegu oficjalnym, nie wiązała się również z nurtem sztuki opozycyjnej (przykościelnej) i wyraźnie dystansowała się od neoawangardy. cyt za: http://www.culture.pl/baza-sztuki-pelna-tresc/-/eo_event_asset_publisher/eAN5/content/kolo-klipsa Stan z 13.03.2013

[2] Fragment tekstu zawartego w materiałach prasowych  Patrz.wrocenter.pl

[3] Ibidem, s. 15.

[4] Ibidem, s. 13.

[5] Ibidem,

[6] Jarosław Lubiak, Kształtowanie człowieka współczesnego, czyli paideia według Knafa.

[7] Małgorzata Ludwisiak, Przedmowa do cierpień rewolucjonisty  na obieg.pl (http://www.obieg.pl/prezentacje/23527 stan z 10.03.2013)

[8] Z Kołem Klipsa związani byli także Piotr Kurka, Piotr Postaremczak, Mariusz Młodzianowski i Robert Moroń.

[9] Biogram: wrocenter.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: