Młoda znaczy świeża?

Za nami kolejna już, czwarta odsłona cyklicznego Przeglądu Młodej Sztuki Świeża Krew, który z powodzeniem od 2011 roku orgaanizowany jest przez wrocławską Galerię Socato. Rokrocznie towarzyszy mu również podsumowująca projekt wystawa, w ramach której eksponowane są wyselekcjonowane przez jury, zakwalifikowane do prezentacji obiekty malarskie. Podobnie jak w latach ubiegłych, także w tym roku wystawa okazała się przeglądem o dużej skali. Ilość pokazanych obrazów była rzeczywiście zachwycająca i początkowo można było odnieść wrażenie, że kondycja współczesnego młodego malarstwa uległa znacznej poprawie – co, jak się potem okazało, było rzeczywiście tylko wrażeniem. Na wystawie tej zgromadzono bowiem grupę zwykłych, niczym niewyróżniających się i – co ważne – w dużym zakresie wtórnych pod względem stylistycznym prac, w których dominowały: zachowawczość, tendencyjność, brak świeżości, odwagi i eksperymentu formalnego. Czy wobec tego wyeksponowane podczas Świeżej Krwi prace można określić mianem najlepszych? Czy obrazy te rzeczywiście wskazują kierunek rozwoju młodej sztuki w Polsce? Pytania te – w kontekście opisywanej tu wystawy – zdają się być wyjątkowo ważne. Obrazują bowiem i demaskują jednocześnie, trwający nieustannie od kilku lat kryzys, z którym malarstwo najwyraźniej nie potrafi sobie w dalszym ciągu poradzić.

W tekście programowym zapowiadającym wrocławską ekspozycję możemy przeczytać o założeniach przeglądu, który podobnie jak wiele innych tego typu przedsięwzięć opiera się głównie na weryfikacji najnowszych trendów w sztuce młodych, jak i też pośrednio, na promocji ich twórczości. Konkurs ten ma prezentować również innowacyjne myślenie i odważne, nietypowe poszukiwania artystów, którzy – podobnie jak ich sztuka –  odporni są na pojawiające się trendy i krótko trwające mody. Problem w tym, że trudno jest wymagać od młodych, nieukształtowanych jeszcze w pełni  twórców przedstawienia sztuki świadomej i dojrzałej. Przede wszystkim dlatego, że bardzo często jest ona jeszcze zbyt młoda – w dalszym ciągu poszukująca i zazwyczaj – choć oczywiście nie zawsze – charakteryzuje się brakiem pewności gestu, wzmożonej siły wyrazu i określonej, uformowanej już stylistyki, będącej w pewnym sensie gwarantem rozpoznawalności stylu autorskiego. Dlatego też nie powinno dziwić, że większość z obecnych we Wrocławiu obrazów była przykładem dobrego, ale nie wyróżniającego się niczym szczególnym malarstwa, które na dodatek miało dość duży problem z wtórnością. Można było zauważyć to w stosowanych przez artystów motywach, układach kompozycyjnych, rozwiązaniach formalnych, a także w dobieranej przez nich stylistyce.

Problem ten najwyraźniej było widać w obrazach Moniki Marchewki, której prace pod względem stylistycznym – i po części również technicznym – w stosunkowo nachalny sposób nawiązywały do twórczości Natalii Bażowskiej – artystki, która w 2011 roku zdobyła I Nagrodę w organizowanym przez Galerię Socato przeglądzie. Co ciekawe, eksponowane przez malarkę obrazy prezentowały odmienny, niż dotychczas  stosowany styl, w którym Marchewka koncentrowała się na kreowaniu utrzymanych w jasnej, pastelowej tonacji sensualnych przedstawień obrazujących kobiece postaci i dekoracyjne, tapetowe struktury. Nowsze obrazy natomiast odznaczają się zupełnie innym, bardziej interesującym sposobem malowania, który jednak niewiele ma wspólnego z poprzednimi seriami jej autorstwa. I pomimo, że widoczny jest tu wyraźny progres, jak i dojrzalsze podejście do poruszanego tematu oraz warsztatu, to niestety obrazów tych nie można nazwać oryginalnymi. Bowiem zbyt dużo istnieje tu nawiązań do sztuki Bażowskiej, co dla wielu odbiorców i krytyków jest po prostu nie do przyjęcia. Mimo to, jestem jednak ciekawa kierunku, w jakim rozwinie się twórczość młodej malarki – bowiem po szczegółowym zapoznaniu się z dotychczasowymi jej działaniami jestem w stanie uznać, że opisywany tu niefortunny cykl był jedynie etapem przejściowym, który prowadził będzie do interesująco zapowiadających się rozwiązań. 

Cały tekst znajduje się w kwartalniku artystycznym FORMAT 70/2015

Advertisements
%d blogerów lubi to: