Samotny wędrowiec w krainie malarstwa, czyli podróż Katarzyny Karpowicz.

Na przełomie marca i kwietnia we wrocławskiej Galerii Platon prezentowana była wystawa młodej, krakowskiej malarki Katarzyny Karpowicz. Eksponowane w jej ramach prace okazały się interesującym zbiorem obrazów poświęconych tematowi drogi, która nie była jednak rozumiana w sposób bezpośredni i jednowymiarowy. Był to bowiem niezwykle intymny cykl o pogłębionej wymowie, stanowiący zapis prywatnych wrażeń, przemyśleń i obserwacji, będących rozbudowaną refleksją nad rozpoczynającym się, zupełnie nowym etapem w życiu artystki.

Katarzyna Karpowicz (1985) ukończyła krakowską Akademię Sztuk Pięknych, gdzie uczęszczała do uznanych pracowni profesora Grzegorza Bednarskiego oraz profesora Leszka Misiaka. Dyplom w 2010 roku obroniła z oceną celującą, niemalże od razu rozpoczynając aktywność na polu zawodowym. Pomimo stosunkowo młodego wieku zdołała wykształcić indywidualny i rozpoznawalny już styl, który wbrew panującym modom, pokrewny jest malarstwu tradycyjnemu, hołdującemu niejako klasycznym i ugruntowanym już wartościom. Również pod względem stylistycznym jest to twórczość zakorzeniona głęboko w sztuce europejskiej – z pełną świadomością sięga bowiem do znanych i niegdyś powszechnie stosowanych motywów, metafor, symboli czy nawet estetyk, czerpiąc jednocześnie ze współczesnych, inspirujących praktyk. Widoczne są tu nawiązania do obrazów wielkich mistrzów renesansu, do malarstwa Pietra Longhi i Francisco Goi, a także wybitnych twórców współczesnych – Balthusa, Hockneya, Kahlo, Zaka, Picassa we wczesnym okresie – nie wyłączając także dwójki najbliższych sercu artystki malarzy – Sławomira Karpowicza i Anny Karpowicz-Westner. Nie bez znaczenia jest również to, że artystka z malarstwem związana jest od dziecka. Od wczesnych lat bowiem – za sprawą rodziców właśnie – mogła uczestniczyć w artystycznym życiu Krakowa. I być może dlatego też osobowość jej przepełniona jest poetycko- romantyczną wizją świata, którego obraz za każdym razem odzwierciedlany jest w prezentowanych przez nią realizacjach. Jest tu coś jeszcze – malarstwo to jest na wskroś autobiograficzne. Artystka każdorazowo odkrywa przed nami siebie, w umiejętny sposób przenosząc na płótno własne odczucia i myśli. Chodzi o to – jak mówi – że ja żyje jakby podwójnie, tu i w malarstwie. Przeżywam życie dwa razy i nie da się tego uniknąć. Maluję siebie i swoje problemy, historie, emocje – wszystko, co dzieje się w moim życiu na bieżąco odbija się w obrazach. I rzeczywiście w twórczości krakowskiej malarki wątek biograficzny widoczny i wyczuwalny jest w sposób wyraźny mimo, że ukrywa się najczęściej w licznych metaforach, symbolach i prywatnym kodzie ikonograficznym. Dlatego też prace Karpowicz są przede wszystkim szczere, dzięki czemu też są bliskie odbiorcy, który w bezpośrednim kontakcie jest w stanie w całkowity sposób zaangażować się w opowiadaną przez malarkę historię. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że obrazy jej autorstwa prezentowane były w ramach licznych wystaw krajowych, z których jednak żadna nie odbyła się we Wrocławiu. Zorganizowana przez Galerię Platon ekspozycja była więc pierwszą w tym mieście, tak dużą prezentacją dorobku artystycznego krakowskiej malarki, która poświęcona została symbolicznie potraktowanej tematyce podróży.

Katarzyna Karpowicz

Wystawa ta zatytułowana została „W drodze” i pomimo, że miała wspólny dla wszystkich obrazów tytuł, w rzeczywistości nie była złożona z jednego, autonomicznego cyklu. Zazwyczaj bowiem przy realizacji projektu Katarzyna Karpowicz nie zakłada sobie jednego tematu, a tym co spaja daną ekspozycję są: tytuł, atmosfera, motyw wiodący lub po prostu sposób malowania, które są najczęściej wynikiem czy też rodzajem podsumowania określonego etapu w życiu. W tym przypadku był to wyjazd z kraju i towarzyszące mu przemyślenia, doświadczenia, rozterki i emocje opowiadające o opuszczeniu rodzinnego miasta i zmianie miejsca zamieszkania, o utracie znanej przestrzeni i konieczności odkrywania nowej, w końcu o odejściu od najbliższych i poszukiwaniu relacji z nieznajomymi, a także co ważne – o ukochanym, nieżyjącym już ojcu Sławomirze Karpowiczu, któremu artystka poświęciła jeden z wyjątkowych pod względem atmosfery obrazów pt. Zaćmienie.

Zdecydowana większość prezentowanych we wrocławskiej galerii prac związana była z Budapesztem – miastem, w którym malarka zamieszkała stosunkowo niedawno. Zderzając się z nową, nieoswojoną jeszcze rzeczywistością, postanowiła przy użyciu właściwego dla siebie języka malarskiego – krok, po kroku – zbadać i poznać obcą przestrzeń miejską – eksplorując ją, analizując oraz poddając poetyckiej i egzystencjalnej refleksji. Bo wystawa pt. W drodze była w pewnym sensie rejestracją samotnego zaznajamiania się z obcym miastem nieco po omacku. Była swoistym dziennikiem, zapisem doświadczeń i rozmyślań o własnym jestestwie, o prywatnym miejscu na ziemi, jak i o przypadku i przeznaczeniu.

Cały artykuł znajduje się w kwartalniku FORMAT 70/2015

Advertisements
%d blogerów lubi to: